zapowiedzi imprez

 
 
repertuar



 
zespoły,
zajęcia stałe

 
 
zdjęcia

 
 
filmy

 
 
artykuły

 
 
konkursy

 
 
kontakt

 
 
archiwum

 
 
Galeria ciekawych osób związanych
z Gminą Miasteczko Śląskie

 

* ARTYKUŁY *


Józefa Bramowska
10.03.1860 - 24.10. 1942

Józefa Bramowska należy do najwybitniejszych mieszkańców tworzących historię obecnej Gminy Miasteczko Śląskie. Urodziła się w Żyglinie w rodzinie Tomasza i Barbary Batsch z domu Przybyłek. Tam też ukończyła Szkołę Powszechną.
Wyszła za mąż za Piotra Bramowskiego, rolnika z Żyglina.
Urodziła pięciu synów, jak sama mówiła, nauczyła ich, w ślad swego wychowania kochać wszystko, co polskie. Potrafiła wspaniale połączyć rolę Matki (ukochanej przez synów - wyraz tej miłości dał syn Stanisław w liście do Rodziców napisanym w dniu 27 grudnia 1914r.) i działaczki społecznej.
Józefa Bramowska propagowała gazety polskie i polskie czytelnictwo, w 1909 roku założyła w Żyglinie Towarzystwo Kobiet, którego celem była m.in. pomoc dobroczynna, ale podczas spotkań kultywowano kulturę polską poprzez śpiewanie pieśni, poznawanie literatury polskiej etc. W sierpniu 1914 roku nałożono na Józefę Bramowską areszt domowy, poprzedzony rewizją, za wygłoszenie płomiennej mowy podczas wiecu kobiet polskich w Bytomiu, na którym wystąpiła jako reprezentantka Żyglina.
Po zakończeniu I-szej wojny światowej Józefa Bramowska reaktywowała Towarzystwo Kobiet w Żyglinie pod nazwą Towarzystwo Polek i przystąpiła do tworzenia tej organizacji w innych miejscowościach powiatu tarnogórskiego, co doprowadziło do objęcia przez Nią funkcji przewodniczącej Zarządu Powiatowego Towarzystwa Polek. 5 listopada 1920 roku zorganizowała I powiatowy Zjazd tej organizacji w Tarnowskich Górach. Jako ciekawostkę można podać, , że od samego początku, tj. od 11 II 1920 r. przewodniczącą lublinieckiego ZTP była Stefania Burzyńska, również z Żyglina.
W 1919 roku Józefa Bramowska została aresztowana i osadzona w więzieniu w Tarnowskich Górach, m.in. pod zarzutem oświadczeń, że Polska będzie, że polskie wojsko idzie na Śląsk, i że najmłodszy syn - Józef (zweryfikowany jako powstaniec śląski), poszedł do wojska polskiego za jej rozkazem.


Józefa Bramowska była jednym z organizatorów pierwszego powojennego wiecu w Bytomiu, w 1918 roku.
W styczniu 1921 roku jako delegatka powiatu tarnogórskiego uczestniczyła w historycznym Sejmiku Towarzystw Polek w Gliwicach. Na sejmik gliwicki przybyły delegacje z całej Polski.
Józefa Bramowska należała do najaktywniejszych i ofiarnych działaczy w polskiej akcji propagandowej, przemawiając na licznych wiecach i zebraniach wzywając do oddania w Plebiscycie głosu na rzecz Polski.
W domu Państwa Bramowskich zawsze znajdowali schronienie ścigani przez bojówki niemieckie powstańcy i działacze polscy. W czasie III powstania śląskiego w ich domu mieścił się powstańczy magazyn broni.
Szczególnie w pierwszym okresie, w latach 1918/1919, tj. przed przybyciem na Górny Śląsk Komisji Międzysojuszniczej, życie Józefy Bramowskiej było wiele razy zagrożone ze strony bojówek niemieckich, zwłaszcza "Grenzschutzu", który niejednokrotnie napadał na gospodarstwo Bramowskich.
W latach międzywojennych Józefa Bramowska nadal aktywnie działała w ruchu kobiecym, wybrana została do Zarządu Głównego Towarzystwa Polek.
W lutym 1926 roku otrzymała z Warszawy, z Narodowej organizacji Kobiet mieszczącej się przy ul. Nowy Świat 42 pismo następującej treści:

Czcigodna i Droga Pani!
Ćwierć wieku upłynęło od chwili rozpoczęcia Twej zbożnej i znojnej pracy wśród sióstr Twych na Górnym Śląsku.
W chwilach najcięższego prześladowania niemieckiego stałyście w Towarzystwie Polek na straży Waszych ognisk rodzinnych, broniłyście dusz Waszych dzieci - i dzięki Wam - przede wszystkim Śląsk polskim pozostał.
Dziś, gdy w wolnej Polsce nadszedł czas ciężkiej próby przesilenia gospodarczego, które sprowadzą bezrobocie, głód i nędzę także u Was na Górnym Śląsku - zwracamy się do Was kobiet Ślązaczek - a przede wszystkim do Ciebie, Droga Honorowa Przedstawicielko, która mimo wieku i sił steranych pracą i walką, masz zawsze gorące serce i duszę silną - pełną miłości Ojczyzny, - nie upadajcie na duchu - pomóżcie przetrwać próbę, z której korzystać chcą wrogowie.
Przy Tej Jubileuszowej rocznicy Twej - Droga Pani - przesyłamy Ci w dowód czci i uznania obraz Królowej Jasnogórskiej - u stóp której uczyłaś się mowy polskiej i z Której pomocą dokonałaś wielkiej pracy dla Polski. Niechże Cię i nadal Ona prowadzi i swą Najświętszą opieką otacza.
Zarząd Główny Narodowej organizacji Kobiet.

Józefa Bramowska dwukrotnie wchodziła w skład Senatu Rzeczypospolitej. Pierwszy raz wybrana na Senatora w 1928 roku, ponownie weszła do Senatu w 1935 roku, z listy nr 1 na miejsce Gen. Kołłątaj-Srzednickiego, który zrzekł się mandatu.
Od 1928 roku Senator Józefa Bramowska pełniła funkcję Przewodniczącej Kobiet Śląska. W 1935 roku Towarzystwo Polek zorganizowało uroczyste obchody 75-lecia urodzin Józefy Bramowskiej, połączone z Akademią w Teatrze im. St. Wyspiańskiego w Katowicach.
W uroczystości brał udział m.in. wojewoda śląski Michał Grażyński, Tadeusz Saloni i in.

Prasa publikowała wiersz, napisany dla Dostojnej Jubilatki:

Ku uczczeniu 75 lat życia
P. Senatorki Józefy Bramowskiej.

Trzy ćwierci wieku
Dźwigasz na swych barkach
Ciągnąc za sobą łańcuch
Ciężkich w życiu chwil.

Trzy ćwierci wieku
Dźwigasz w ręku sztandar,
Na którym biały Orzeł
W oczach twoich lśni!

Niezapomniane przeszłaś
W życiu losy,
Których cierpieniem
Była miłość kraju-

Niezapomniane zbierałaś
Też ciosy
Za wierną służbę
Pełną trudu, znoju!

Przed sobą składasz
Rachunek sumienia,
Że strzegłaś hasła -
Na bóle niepomna _

"Bóg - Rodzina - Ojczyzna"
Twoim drogowskazem.
Który wypełnia ściśle
Za duszy rozkazem.

Wpajasz te ideały
W pokolenia młode
I służysz wciąż przykładem
Szerząc jedność, zgodę.

Dzisiaj Ci oddajemy
Cześć dla zasług Twoich!
Przyjmij wyrazy hołdu
Od wszystkich sióstr Twoich!

Dziś po wędrówce
Tak żmudnej. Ofiarnej
Stajesz się cichą,
Szczęśliwą, spokojną,

A za Twą pracę ofiarną,
Niech Twe drogie imię
W sercach i duszach Polek
Nigdy nie zaginie!

Senator Józefa Bramowska była bardzo czynną osobą, uczestniczyła w wielu ważnych wydarzeniach . 26 kwietnia 1936 roku odbył się w Lubszy I Zjazd członków byłego I lublinieckiego baonu powstańców. Na Zjazd przybyło 380 członków m.in. z Kalet, Dyrdów, Woźnik, Koszęcina i in. Po uroczystej Mszy św. Z udziałem wielu znakomitych gości odbyło się spotkanie w Sali u Moniki, gdzie owacyjnie przyjęto Panią Senator Józefę Bramowską. Bramowska w przemówieniu zwróciła uwagę na konieczność współdziałania organizacji powstańczych i Towarzystwa Polek w celu podniesienia wielkości Ojczyzny.
Po zajęciu przez Niemców w 1939 roku Śląska Senator Józefa Bramowska znalazła się na liście działaczy polskich przeznaczonych do wywozu do obozu koncentracyjnego.
Od aresztowania i osadzenia w obozie uratował Ją zły stan zdrowia i podeszły wiek. Józefa Bramowska zmarła w Żyglinie 24 października 1942 roku.
Pochowana została na cmentarzu w Żyglinie.
Senator Józefa Bramowska posiadała liczne odznaczenia, m.in. Krzyż Oficerski "Polonia Restituta". Z całą pewnością należy do grona najwybitniejszych śląskich działaczy społecznych, walczących o polskość Śląska.


Hans Marchwitza ur. się w Piekarach - Szarleju 25 czerwca 1890 roku, zmarł 17 stycznia 1965.
Marchwitza był synem górnika Thomasa Marchwitza (pochodzącego z Żyglina) i Tekli Maxisch. Urodził się w Szarleju. Mając czternaście lat rozpoczął pracę w kopalni, w 1910 roku wyjechał do pracy w Zagłębiu Ruhry. Dwa lata później został zwolniony z pracy za
udział w strajku. W 1915 roku został powołany do wojska. Służył na froncie zachodnim do 1918 roku.
W 1919 roku wstąpił do Niezależnej Socjaldemokratycznej Partii Niemiec, a w 1920 roku do Komunistycznej Partii Niemiec, po zajęciu przez Francję Zagłębia Ruhry walczył w ruchu oporu. W międzyczasie ponownie stracił pracę za udział w strajku. W tym czasie napisał swoje pierwsze utwory literackie, opublikowane po 1924 roku w prasie komunistycznej.
W 1929 roku został zaproszony wraz z wieloma innymi pisarzami i dziennikarzami do Związku Radzieckiego. W 1930 roku opublikował swoją pierwszą książkę - Sturm auf Essen, będącą sprawozdaniem z walki w Zagłębiu Ruhry w 1920 roku. Po przejęciu władzy przez nazistów, w 1933 roku uciekł do Szwajcarii, skąd po roku został wydalony. Do 1935 roku pracował dla partii komunistycznej we Francji i walczył jako oficer w hiszpańskiej wojnie domowej. Znalazł się (obok m.in. Thomasa Manna i in.) na liście pisarzy zakazanych w III -ciej Rzeszy.
W 1938 roku, po powrocie z Hiszpanii został aresztowany, w 1941 roku udało mu się uciec do Stanów Zjednoczonych, gdzie został zatrzymany. W 1946 roku powrócił do Niemiec, najpierw do Stuttgartu, w 1947 roku przeniósł się do Babelsbergu w radzieckiej strefie okupacyjnej. Stał się członkiem-założycielem Akademii Sztuk NRD, za co w 1950r. i kolejnych latach otrzymał nagrodę państwową. W 1959 roku został mianowany attache kulturalnym w Pradze, urząd ten piastował do 1955 roku. Odznaczony został orderem Karola Marksa, otrzymał tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu Humbolta. Zmarł 17 stycznia 1965 roku w wieku 75 lat w Poczdamie.
Jedną z najciekawszych dla naszego regionu jest autobiograficzna książka Hansa Marchwitza pt. "Moja młodość", w której opisuje swoje dzieciństwo spędzone w Szarleju. Wspomina również wyprawy na odpust w Żyglinie.
Poniżej fragment polskiego wydania - Książka i Wiedza 1950 Hans Marchwitza "Moja młodość".
"Gdy jeszcze mieszkaliśmy na ulicy Kanałowej, jeździliśmy kilkakrotnie podczas odpustów do Żyglina. Tam, w chałupie o czterech pomieszczeniach, mieszkała z zamężną córką, Klarą, babka Tomkowa, kobieta wysoka, koścista i już zgięta w plecach. Do niskiej izby mieszkalnej dwie krowy wystawiały swe rogate głowy przez szparę z obory. Po uściskach i pocałunkach udawaliśmy się z babką do kościoła położonego po drugiej stronie drogi, a po mszy babka pokazywała nam zawsze grób dziadka, który miał imię Jan, tak jak ja.
Niekiedy podczas obchodu pół babka opowiadała nam, jak niegdyś dziadek kijem grzbiet jej siniaczył, gdy nie miał na kim innym wyładować swej złości. Był bowiem porywczy i szybko denerwował się.
Ojciec przypominał sobie, że duża i silna matka znosiła wszystko cierpliwie i nie broniła się nigdy. A to dlatego - objaśniała babka - że po takim wyładowaniu się dziadek długo i spokojnie pracował. Wśród rozmowy oprowadzała nas powolutku wokół swego pola, jakby chciała, by tych kilka morgów wydało nam się większe".

Irena Lukosz Kowalska


Notozaury z Żyglina - poznaj nasze rodzime dinozaury.

W ostatnim czasie w kręgach geologów coraz częściej dyskutuje się o kręgowcach środkowego triasu. Muzeum Wydziału Nauk o Ziemi UŚ rozpoczęło kampanię pn. "Kompletujemy szkielet śląskiego dinozaura". Za przyniesienie do muzeum unikatowego okazu kości notozaura będzie można dostać nagrodę finansową. Za mniejsze - notkę ze swoim nazwiskiem w muzeum. Naukowcy marzą o czaszce lub o zachowanym w jednym kawałku całym prajaszczurze. Podczas niedawnej konferencji naukowej poświęconej śląskim dinozaurom wielokrotnie wskazywano kamieniołom w Żyglinie, jako najważniejsze obecnie stanowisko do badań nad kopalnymi szczątkami gadów morskich. Dawid Surmik z UŚ także wymienia kamieniołomy w Żyglinie jako najbardziej perspektywiczne miejsce. Wspaniała byłaby możliwość utworzenia tam stanowiska dokumentacyjnego i systematyczne prowadzenie prac. Żyglin pojawił się ostatnio w art. w National Geografic oraz Przeglądzie Geologicznym 56(7) (art. "Stanowisko kręgowców środkowego triasu koło Żyglina na Górnym Śląsku" ). Naukowcy wymieniają również Nakło i Tarnowskie Góry, jako miejsce występowania dinozaurów.
Obecnie w holu Wydziału Nauk o Ziemi UŚ można oglądać wystawę poświęconą paleośrodowisku środkowego triasu (sprzed ok. 240 mln lat), na której można podziwiać rekonstrukcje notozaurów- wymarłych morskich jaszczurów, których rozproszone szczątki znajdowane są na terenie Śląska. Należy pamiętać, że stanowią one narodowe dziedzictwo i znaleziska (zgodnie z odpowiednimi ustawami) należy oddawać do Muzeum (podobnie jak znaleziska archeologiczne).

Irena Lukosz Kowalska


Związki Tarnowskich Gór z Dywizjonem 303.

W przeddzień Święta Zmarłych chciałam przypomnieć sylwetkę ks. ppłk. Lotnictwa - Wilhelma Stempora - kapelana legendarnego Dywizjonu 303 oraz 316. Urodził się 24 czerwca 1913 roku w Piekarach-Rudnych (Bobrowniki) w rodzinie mistrza piekarskiego Wincentego i Berty z d. Kubica. W 1937 roku rozpoczął studia w Wyższym Seminarium Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Obrze (pow. Wolsztyn, woj. wielkopolskie). Wybuch wojny nie pozwolił rozpocząć nauki na czwartym roku, Seminarium zamknięto. Ks. Wilhelm Stempor wrócił wtedy do domu rodzinnego w Piekarach Rudnych (pow. Tarnowskie Góry), gdzie początkowo pracował jako pomocnik w piekarni. Jednocześnie podjął działania umożliwiające kontynuację studiów, poprzez Wiedeń udało mu się dostać do Włoch i podjąć studia w seminarium w Cineto Romano, a następnie w Roviano. Po opowiedzeniu się Mussoliniego po stronie Niemców ks. Stempor uciekł do Francji, gdzie podjął studia pod Paryżem. Jednak i tutaj nie pobył dłużej, wtargnięcie Niemców do Francji spowodowało zamknięcie Seminarium. Ks. Wilhelm wraz z grupą kleryków uciekał na południe, w przeciągu jedenastu dni pokonali pieszo ponad 500 km, docierając do Agen. Po zawieszeniu broni skierowano ich do Bordeaux, a następnie do Seminarium Zgromadzenia pod Anignom- Notre Dame de Lumieres (Vancluse). Tam ks. Wilhelm Stempor skończył studia i otrzymał święcenia kapłańskie. W 1941 roku otrzymał placówkę w Montestruc s. Gers jako kapelan zdemobilizowanych polskich żołnierzy., ponadto dojeżdżal do Auch, gdzie również odprawiał msze dla żołnierzy. Jednocześnie Polski Czerwony Krzyż powierzył ks. Stemporowi opiekę nad rozrzuconymi w całym departamencie Gers Polakami.

W miasteczku Fleurance założył wraz z żołnierzem Tuczapskim polską szkołę, nauka odbywała się w domu Państwa Prochoń. Obok nauki języka polskiego, religii, historii i geografii ks. Stempor przygotowywał dzieci do I-szej Komunii Świętej. W tym czasie ksiądz Wilhelm Stempor organizował pielgrzymki do Lourdes, pomagając przy okazji w ucieczkach do Hiszpanii. Dzięki komendantowi obozu Ledoux, który bardzo lubił Polaków, władał polskim językiem (przed wojną studiował w Krakowie) wielu żołnierzy uciekło z obozu. Również ks. Wilelm Stempor wraz z ks. Adolfem Stopa, dwoma lekarzami obozowymi i jednym Marokańczykiem uciekł dzięki pomocy zaprzyjaźnionych Francuzów z obozu. Trzy dni i noce trwała trudna wspinaczka na granicy francusko-hiszpańskiej, pilnie strzeżonej przez niemieckich żołnierzy. Jednak udało im się dotrzeć do Leridy, a następnie Barcelony, gdzie zaopiekował się nimi Polski czerwony Krzyż. Po dwóch miesiącach legalnie dotarł do Villa Real w Portugalii, a stamtąd statkiem do Gibraltaru. Pod koniec listopada 1943 roku, po dziesięciodniowym rejsie statkiem dotarł do Glasgow w Szkocji. W zaplombowanym wagonie przewieziono go wraz z innymi do obozu dla uciekinierów w Londynie ,tzw. "Patriotic school". Dzięki interwencji Polowej Kurii Biskupiej w Wigilię Bożego Narodzenia został wypuszczony. Najpierw pełnił posługę w kościele na Devonia Road, po czym ksiądz Wilhelm Stempor otrzymał nominację na kapelana myśliwskiego Dywizjonu 303 im. Tadeusza Kościuszki, (3 Polskie Skrzydło Myśliwskie). W styczniu 1944 roku Dywizjon stacjonował w północnej Irlandii, w niewielkiej miejscowości Ballyhalbert, dotąd Dywizjon nie posiadał własnego kapelana, więc Ks. Stempora przyjęto bardzo życzliwie. Jednocześnie sprawował funkcję Kapelana w stacjonującym w Anglii, koło Blackpool Dywizjonie 316. Po odprawieniu Mszy w Dywizjonie 303 ksiądz Stempor leciał samolotem (pilotowanym przez wyznaczonego pilota - żartobliwie zwanego ministrantem) , aby o godzinie 11,00 odprawić Mszę św. Dla Dywizjonu 316. W maju 1944 roku Dywizjon 303 skierowano na południe Anglii, jako ochronę dla statków. Były to najcięższe dni dla polskich lotników, codziennie przeżywano naloty niemieckich samolotów i bombardowania V-1 i V-2.

Mimo to, dzięki mechanikom, którzy całe noce spędzali na naprawianiu maszyn, codziennie wczesnym rankiem były one gotowe do wykonywania zadań bojowych. Wg prawa angielskiego w czasie wojny można było odprawić w niedzielę tylko jedną Mszę św., a całe nabożeństwo nie mogło trwać dłużej niż pół godziny. W czasie inwazji Dywizjon zmieniał lotniska, mieszkając w murowanych koszarach lub namiotach. Dla obrony przed V-1 Dywizjon 303 pełnił funkcję trzeciej linii obronnej, po działach rozstawionych nad kanałem la Manche i balonach. Dywizjon w tym okresie miał bardzo dużo zestrzeleń, jednak ponosił też straty. 1 września był świętem dla Dywizjonu, w 1944r. ustawiono w hangarze ołtarz na tle samolotów, przybył na nią również pułkownik Bajan. Po zakończeniu wojny lotników umieszczono w barakach, warunki bytowania pogarszały się z każdym dniem, wielu miało dylemat, co robić dalej. Ksiądz Wilelm Stempor tęsknił za swymi Rodzicami i postanowił wrócić do domu. Pod jego wpływem wielu żołnierzy podjęło taką samą decyzję, załadowano ich w szkockim porcie na statek i przy akompaniamencie "Góralu, cz Ci nie żal.." w wykonaniu angielskiej orkiestry ruszyli w kierunku Polski. Po załatwieniu formalności ksiądz Wilhelm Stempor udał się w rodzinne strony i 17 maja 1947 roku w rodzinnej Parafii w Bobrownikach odprawił pierwszą Mszę św. dla swoich najbliższych. Ksiądz Stempor wrócił do zgromadzenia i otrzymał pracę jako profesor języka francuskiego i angielskiego w Małym Seminarium w Lublińcu. Niestety, po roku ciężko zachorował, po kilkumiesięcznej Kuracji w sanatorium odzyskał siły i rozpoczął pracę Misjonarza, przemierzając kraj i głosząc Ewangelię pokoju i miłości, aby świat już nigdy nie był widownią kolejnej, okrutnej wojny. W 1949 roku ks. Wilhelm Stempor został mianowany rektorem Kościoła w Grotnikach. W ostatnich latach życia pełnił posługę w parafii w Bobrownikach. Zmarł 16 kwietnia 1990 roku i został pochowany jako pierwszy ksiądz na tutejszym cmentarzu.

Irena Lukosz Kowalska.


 

 
 

Miejski Ośrodek Kultury
42 - 610 Miasteczko Śląskie, ul. Srebrna 24, tel.: 32 288 88 70

copyright 2010
statystyki odwiedzin strony